Relacja ze spotkania „Wspomnienia z Powstania Warszawskiego”

2 września z inicjatywy Młodzieżowego Klubu Gazety Polskiej oraz Poseł Małgorzaty Gosiewskiej odbyło się spotkanie ze Stefanem Laube, powstańcem walczącym w Batalionie „Sokół”.

Batalion Sokół, bojowy oddział którego historia rozpoczęła się pierwszej nocy po godzinie „W” to jeden z fenomenów powstańczej Warszawy. Mała grupa oficerów i żołnierzy, związanych z konspiracyjną Organizacją  Wojskową Kadra Bezpieczeństwa stała się zalążkiem świetnie zorganizowanej, silnej jednostki, wyposażonej w liczne służby pomocnicze i zdolnej do spełnienia ważnych zadań zaczepno-obronnych. 

Pan Stefan Laube opowiedział o historii oddziału, jego bohaterach: Antku Rozpylaczu, dowódcy – Rotmistrzu Olszowskim oraz kolegach i koleżankach z oddziału. Przybliżył też atmosferę codziennego życia w okupowanej Warszawie. Mówił o tym, że nawet przynależność do klubów sportowych czy zwykły mecz piłki nożnej musiał toczyć się w warunkach konspiracyjnych. Mówił o strzępkach wolności, jaką dawała rzeka Wisła i możliwość pływania na niekontrolowanym przez niemców odcinku za mostem Poniatowskiego w kierunku Saskiej Kępy.

Tłumaczył też, że często pseudonimy powstańcze pochodzą od zapomnianych już nazw broni. Podobnie jak pseudonim jedenej z legendarnych postaci batalionu.

To właśnie nad Wisłą spotkał po raz pierwszy Antoniego Godlewskiego, potem Antka Rozpylacza. Dużo od niego starszy, imponował umiejętnościami żeglarskimi. Przystojny i zawsze elgancki. Przepadali za nim młodsi koledzy, bo traktował ich jak rówieśników. Podkochiwały się w nim dziewczyny. W czasie powstania miał jedyny rozpylacz (karabin maszynowy) w oddziale. Znakomity strzelec, podczas powstania zawsze z bronią, na licznych akcjach. Jednak los pozwolił Antkowi brać udział w Powstaniu tylko osiem dni… Nagle, ósmego dnia powstania, „Antek Rozpylacz nie żyje”. Zginął w akcji, przeszyty kulami jednego z, niezauważonych przez powstańczy wywiad, niemieckich gołębiarzy.