Pamięci Janusza Zakrzeńskiego

 

‎”… Całym swoim życiem idziemy, idziemy, ale pozostawiamy po sobie ślad.
Czy jest to ślad ludzkiej stopy, życzliwy, uśmiechnięty, czy złośliwy, podly nienawistny?
Ślad naszej tradycji, historii, ślady ludzi, którzy przeszli do legendy…”
JANUSZ ZAKRZENSKI (fragment książki „Moje spotkanie z Marszałkiem”)

 

W niedzielę, 1 lipca 2012 r. w kościele św. Katarzyny w Warszawie odbyła się uroczystoć odsłonięcia tablicy epitafialnej śp. Janusza Zakrzeńskiego – wybitnego aktora, wielokrotnego odtwórcy roli Marszałka Piłsudskiego, który zginął w Katastrofie Smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

Autorem płaskorzeźby jest Jerzy Teper. Przedstawia Janusza Zakrzeńskiego trzymającego w lewej ręce maciejówkę (nakrycie głowy Piłsudskiego), a w drugiej – różaniec.

Janusz Zakrzeński stworzył niezapomniane kreacje sceniczne i filmowe, m.in. Tewje Mleczarza w Skrzypku na dachu, Janosika w Na szkle malowane, Majora w Damach i huzarch, Napoleona w Popiołach, Witkacego w Tumorze Witkacego, Holsteina w Czarnych Chmurach, Benedykta Korczyńskiego w Nad Niemnem i – wreszcie – Józefa Piłsudskiego w Pasjach Pana Marszałka i Polonii Restituta.

Był także członkiem Rady Programowej Związku Piłsudczyków. Wykładał kulturę słowa i bycia w Wyższej Szkole Menadżerskiej i Seminarium Duchowym w Warszawie. Był także założycielem Akademii Dobrych Obyczajów.

Ks. Prałat Józef Roman Maj wspominając Janusza Zakrzeńskiego mówił, że „było w nim coś bardzo starego, czego nie zdołały złamać ani okoliczności wojny ani powojenne nijaczenie Polaków – osobiste, indywidualne utożsamianie się z Narodem. Całym sobą mówił Polonus sum. Był głęboko wierzacym i praktykujacym katolikiem, ale doprawdy nie wiem, co w nim było bardziej kreatywne osobowosciowo: wiara, czy to swobodne funkcjonowanie w dziedzictwie polskim, którego integralną częścią jest wiara katolicka. […] Jego język, nawet w życiu codziennym, nosił znamię szlachetnosci. Żył wypowiadanym słowem, a na scenie najczęściej było to słowo niosące wartości wysokiej kultury polskiej”.

 

 

Fot.:   Małgorzata Celtycka