Nowe wiadomości prasowe o Danillu i jego rodzinie

KGB urządziła się w mieszkaniu białoruskiego opozycjonisty Niaklajeua

W mieszkaniu byłego kandydata na prezydenta Białorusi Uładzimira Niaklajeua zwolnionego w sobotę po sześciu tygodniach z aresztu śledczego KGB w Mińsku zainstalowali się w niedzielę agenci KGB, których zadaniem jest nadzorowanie opozycjonisty – dowiedziała się AFP.

Po wyborach prezydenckich 19 grudnia, oficjalnie wygranych przez Alaksandra Łukaszenkę, w Mińsku odbyła się masowa demonstracja opozycji, która uważa wyniki głosowania za sfałszowane. Manifestacja została brutalnie stłumiona przez siły specjalne milicji. Ponad 600 osób trafiło do aresztów.

Wśród zatrzymanych byli m.in. Niaklajeu, inny kandydat Andrej Sannikau i jego żona Iryna Chalip, korespondentka rosyjskiej niezależnej „Nowej Gaziety”. Postawiono im zarzuty organizowania masowych zamieszek i uczestnictwa w nich. Grozi im za to do 15 lat pozbawienia wolności.

Niaklajeu i Chalip zostali zwolnieni w sobotę – jak podało KGB – za dobre zachowanie i osadzeni w areszcie domowym.

W niedzielę do dwupokojowego mieszkania Niaklajeua wprowadzili się dwaj agencji KGB; nadzorowanemu przez nich opozycjoniście nie wolno rozmawiać przez telefon, oglądać informacji telewizyjnych, ani korzystać z internetu – poinformowała AFP jego żona Olga Niaklajeua.

Niaklajeuowi wolno rozmawiać jedynie z żoną i adwokatem.

Również w towarzystwie agentów KGB musi mieszkać Iryna Chalip. Jej matka powiedziała agencji AFP, że w mieszkaniu jest stale dwóch agentów, a jej córka nie może wychodzić.

Sannikau i Chalip mają 3-letniego syna. Władze w Mińsku groziły, że zostanie on umieszczony w sierocińcu, jednak ostatecznie opiekę nad dzieckiem przyznano jego babci.

Poza adwokatem Iryna Chalip może widywać dziecko.

W niedzielę władze białoruskie zatrzymały około 10 osób, które uczestniczyły w czuwaniu przy świecach przed kwaterą główną KGB, manifestując poparcie dla uwięzionych opozycjonistów.

Wśród 25 osób, które nadal przebywają w więzieniu jest trzech kandydatów, którzy startowali w wyborach prezydenckich, konkurując z Łukaszenką.

W poniedziałek Unia ma wznowić zawieszone w 2008 r. sankcje wizowe dla 40 przedstawicieli reżimu Białorusi.

W niedzielnym proteście ze świecami wzięło udział kilkadziesiąt osób, ale akcja ich potrwała zaledwie pięć minut – potem na jej miejscu pojawiła się policja, która przerwała cichy protest.

W poniedziałek Unia ma wznowić zawieszone w 2008 r. sankcje wizowe dla 40 przedstawicieli reżimu Białorusi, rozszerzając je na ponad 100 osób. W sumie aż 158 osób nie będzie mogło podróżować do UE i bliskich państw partnerskich, a ich aktywa zostaną zamrożone.

„To restrykcyjne środki i lista dotkniętych nimi osób będzie otwarta i ciągle rewidowana. Rada UE podkreśla, że w tym względzie kluczowe znaczenie będzie mieć to, czy zostaną uwolnieni i rehabilitowani wszyscy zatrzymani z powodów politycznych” – brzmi uzyskany przez PAP w piątek projekt deklaracji, którą w poniedziałek mają przyjąć w Brukseli ministrowie spraw zagranicznych „27”.

Tylko uwolnienie więźniów, jak też reforma prawa wyborczego i gwarancja wolności mediów, wypowiedzi i zgromadzeń „mogą utorować drogę do zniesienia sankcji” – zastrzega dokument.

  • Gazeta Wyborcza:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9025754,_O_zwolnieniu_ojca_dowiedzialam_sie_z_telewizji___.html

„O zwolnieniu ojca dowiedziałam się z telewizji” – córka Niklajeua TOK FM

– O zwolnieniu ojca z aresztu dowiedziałam się z informacji telewizyjnych – opowiada TOK FM córka byłego kandydata na prezydenta Białorusi, Ewa Niaklajeu. Reżim zamienił jej ojcu celę więzienną na areszt domowy. Wypuszczono jeszcze 5 innych osób, w tym Irinę Chalip – żonę innego kandydata na prezydenta Andreia Sannikaua.

Ewa Niaklajeu opowiada, że jej ojca w domu cały czas pilnuje dwóch funkcjonariuszy służb. Poza żoną Olgą, Niaklajeu nie może też spotykać się, ani nawet rozmawiać z innymi ludźmi. – Nawet ze mną – żali się jego córka. Reżim nie dopuszcza nawet do niego lekarza, który jak twierdzi Ewa Niaklajeu, jest mu potrzebny. Polityk tuż przed aresztowaniem został bowiem brutalnie pobity i od tej pory rodzina nie mogła się doprosić dla niego porządnej opieki lekarskiej. KGB przegoniła nawet przyjaciół, którzy zebrali się pod oknem jego mieszkania w Mińsku i chcieli go wesprzeć, przekazać wyrazy solidarności.

Więzienie na areszt domowy zamieniono też dziennikarce niezależnego portalu Karta 97, Natalii Radzinie. Celę opuściła również Irina Chalip, dziennikarka rosyjskiej niezależnej „Nowej Gaziety”. W areszcie KGB, został jednak jej mąż, inny kandydat na prezydenta Białorusi Andrei Sannikau. Chalip tuż po uwolnieniu mogła zobaczyć się z 3-letnim synem Danilem o los, którego w ostatnich miesiącach martwili się białoruscy opozycjoniści. Według nich władze szantażowały rodziców chłopca, grożąc, że oddadzą go do domu dziecka.

W aresztach pozostaje wciąż jednak kilkunastu opozycjonistów. Tak nad nimi, jak i nad tymi w aresztach domowych wiszą zarzuty karne o organizacji masowych protestów. Według najczarniejszego scenariusza może się skończyć 15-letnimi wyrokami. Uwolnienia opozycjonistów domaga się Unia Europejska, która w poniedziałek ma przywrócić sankcje wizowe wobec przedstawicieli białoruskiego reżimu. UE ma jej nawet rozszerzyć nad 158 osób.

Biełsat popiera apel o wsparcie dla 3,5 letniego Daniiły Sannikowa i jego przetrzymywanych rodziców Andreja Sannikowa-opozycyjnego kandydata na prezydenta Białorusi, oraz Iryny Chalip białoruskiej dziennikarki.


Daniil Sannikow to 3-letni syn opozycyjnego kandydata na Prezydenta Białorusi Andreja Sannikowa. Andriej wraz z żoną, Iryną Chalip, korespondentką rosyjskiej gazety „Nowaja Gazieta” przebywają obecnie w białoruskim więzieniu. Grozi im wyrok od 5 do 15 lat więzienia. Dzieckiem zajmują się dziadkowie, jednak „troskliwe” służby białoruskie robią wszystko, by odebrać im dziecko i umieścić je w domu dziecka.

Mały Daniil bardzo tęskni za rodzicami. Od 19 grudnia nie miał z nimi najmniejszego kontaktu. W tym samym czasie białoruskie służby próbowały porwać go z przedszkola, a dom dziadków w którym obecnie się znajduje był przeszukiwany. Cel białoruskich władz jest jasny. Chcą umieścić małego Daniila w sierocińcu. Nie możemy do tego dopuścić!

Przygotowaliśmy w tej sprawie list otwarty do Prezydenta Łukaszenki, pod którym podpisało się wiele znanych osób ze świata kultury i mediów. Konferencja prasowa zapoczątkowuje akcje powszechnego zbierania podpisów, tak w Polsce, jak i za granicą.

Głęboko wierzymy, że siłą zebranych podpisów uda nam się sprawą Daniila zainteresować organizacje międzynarodowe odpowiedzialne za prawa człowieka.

Stanowczo domagamy się uwolnienia rodziców chłopca oraz wszystkich aresztowanych w związku z wydarzeniami z dnia 19 grudnia 2010r! Domagamy się również aby mały Daniil do czasu uwolnienia rodziców pozostał pod opieką dziadków. Wierzymy, że dzięki Państwa pomocy uda nam się skutecznie nagłośnić dramat małego Daniila!

Kontakt do organizatora:

Małgorzata Gosiewska

Fundacja Nasza Solidarność

tel. +48-513-17-27-47

Prezes Fundacji „Nasza Solidarność” Małgorzata Gosiewska o bieżącej sytuacji na Białorusi w Poranku 24 stycznia.

Co wydarzyło się 19 grudnia na Białorusi? O walce o demokrację. O tragicznej sytuacji chłopca którego rodzice zostali aresztowani przez KGB. Rozmawiali Krzysztof Skowroński i Wojciech Cejrowski. Więcej na: http://www.radiownet.pl/radio/wpis/12317/

  • Dramat opozycjonistów na Białorusi:

http://www.youtube.com/watch?v=zb5EDYVnnn4