Jak margines uczcił 10 kwietnia – relacja niezależnej.pl

 

Echo Moskwy, TVN i „Gazeta Wyborcza” nadawały 10 kwietnia w jednym tonie.
W drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu pojawiło się ok. 70 tys. ludzi.
W mediach była ich garstka, a do ich pokazywania używano podobnych ujęć jak w czasie pielgrzymek Jana Pawła II w PRL.
„Jest margines, który wychodzi na ulice”
– napisał w „Echu Moskwy” dziennikarz „Gazety Wyborczej”.
Prorządowe media albo drastycznie zaniżały liczbę uczestników, albo unikały podawania jakichkolwiek danych. Manipulacje zaczęły się już od 9 kwietnia. Polska Agencja Prasowa podała wówczas, że
„na ul. Belwederskiej, gdzie mieści się rosyjska placówka dyplomatyczna, zebrało się 250–300 osób”. Ta informacja podana przez megafon jeszcze podczas manifestacji wzbudziła wybuch śmiechu jej uczestników. W następnej depeszy PAP, powołując się na szacunki policji, poinformowała, że w kulminacyjnym momencie demonstracji mogło uczestniczyć ok. 700 uczestników. W rzeczywistości manifestujących było, mimo drugiego dnia Wielkanocy, ok. 2 tys.
Podobnych zabiegów dokonywano, mówiąc o uroczystościach 10 kwietnia. W materiale Marii Stepan i Alicji Laskowskiej, wyemitowanym w wieczornych „Wiadomościach”, jest mowa o „setkach ludzi”. Tymczasem było ich kilkadziesiąt tysięcy.

Ludzi mało albo nie podajemy ile

W materiałach telewizyjnych widać było niekiedy, jak ogromny jest tłum. Wówczas prezenterzy, nie mogąc już w zupełnie absurdalny sposób zakłamać rzeczywistości, jak ognia unikali mówienia o konkretnych liczbach. Dało się to zaobserwować między innymi w “Faktach”. Z kolei Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej” w tekście „Jak PiS obchodził rocznicę katastrofy: zdradzeni o świcie 2” napisał, że o godz. 8:41 przed Pałacem Prezydenckim było już ok. tysiąca osób, a przemówienia Kaczyńskiego o godz. 16:30. wysłuchało ok. 6 tys. osób. To jedyne informacje, jakie podaje, jeśli chodzi o liczbę tych, którzy przyszli 10 kwietnia br. przed Pałac. Wieczorną mszę św. i Marsz Pamięci, w którym wzięły udział dziesiątki tysięcy osób, kwituje jednym zdaniem bez podawania jakichkolwiek szczegółów. W serwisie TVN24 podane są informacje o „kilku tysiącach uczestników na Krakowskim Przedmieściu” oraz o tym, że – zgodnie ze słowami reportera TVN24 Adama Krajewskiego – mszę transmitowaną na telebimach oglądało ok. 2 tys. osób. PAP w wieczornej depeszy całkowicie milczy na temat liczby uczestników obchodów. A portal Onet.pl, relacjonując warszawskie obchody drugiej rocznicy katastrofy smoleńskiej, skupia się na „wulgarnych atakach na dziennikarzy”, które polegały na wznoszeniu m.in. okrzyków: „Mówcie prawdę!”, „Chcemy prawdy, a nie was!”, „Czerwona hołota!”, „Do Michnika!”.
– Przekaz prezentowany w mediach głównego nurtu coraz bardziej rozmija się z rzeczywistością. Myślę, że Polacy zaczynają zdawać sobie z tego sprawę – mówi posłanka PiS i była członkini Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Barbara Bubula. Tłumaczy, że ludzie dochodzą do wniosku, że coś musi być nie tak – byli na uroczystościach i widzieli tłumy, a potem w wieczornych serwisach informacyjnych słyszą o wielokrotnie mniejszej niż w rzeczywistości liczbie uczestników. – Myślę, że przyczyni się to do zmiany w odbiorze mediów – dodaje. Były prezes zarządu Polskiego Radia, Krzysztof Czabański, komentuje: – Z jednej strony można było zaobserwować zmniejszanie liczby uczestników, jeśli idzie o demonstracje. Trzeba jednak powiedzieć, że te same media skrupulatnie pokazywały przemówienia Jarosława Kaczyńskiego. Dodaje, że odniósł wrażenie, że media miotały się między próbą umniejszenia uroczystości a pokazywaniem ich. – Trudno powiedzieć, jaki odbiór wywołało to u przeciętnego widza. Mam wrażenie, że rzeczywistość się jednak przedarła – dodaje.Korespondent „GW” w „Echu Moskwy” o polskim marginesie
Na portalu TVN 24 straszy wielki nagłówek „Ojciec Karpiniuka o obchodach PiS: Żenada”. W tekście opisywany jest Grzegorz Schetyna, który złożył kwiaty na grobie Sebastiana Karpiniuka i który mówi o tym, że „uroczystości powinny się odbywać z myślą o rodzinach, o tragedii, a państwo powinno te uroczystości organizować”. Autor cytuje także wypowiedź ojca zmarłego posła PO, który stwierdza, że nie sądzi, by w najbliższym dziesięcioleciu było możliwe wspólne uczczenie ofiar: „To musi pewne pokolenie w cień odejść, nie jątrzyć”. Marek Karpiniuk mówi także, że po powrocie do domu włączył telewizję i zobaczył obchody na Krakowskim Przedmieściu, „gdzie już ofiary są podzielone na kategorie – jedne są bardziej ważne, inne mniej ważne”. Jego zdaniem „to żenujące i powoduje złość”. Jeszcze mocniejsze stanowisko prezentuje w rosyjskim „Echu Moskwy” Wacław Radziwinowicz, korespondent „Gazety Wyborczej”. W swoim tekście twierdzi on, że większość ludzi ma dość tego tematu. „Jest margines, który wychodzi na ulice, który krzyczy. Są gazety, które piszą, że Putin i Tusk zabili naszego prezydenta. Wstydzę się. Mówią, że głupcy są tylko w Rosji. To nieprawda. Głupców i u nas wystarcza. Można zrozumieć ludzi, którzy stracili bliskich. Ale nie polityków, którzy cynicznie na tym zarabiają” – pisze.

Platforma przeciwko praktykom „niechrześcijańskim”

„Gazeta Wyborcza” zdecydowanie przoduje w zjadliwym komentowaniu uroczystości 10 kwietnia. Jeden z jej publicystów, Waldemar Kumór, w tekście „Smoleńsk Show” jest zdania, że Jarosław Kaczyński i obywatele, którzy pamiętają, jak ważny był Lech Kaczyński i pozostali członkowie delegacji, w rocznicę katastrofy powinni milczeć w skupieniu. Nie podoba mu się, że ośmielają się wskazywać na zaniedbania rządu. Nie podoba mu się, że tłum otwarcie manifestuje poparcie dla lidera opozycji i brak sympatii dla obecnej władzy. „Gdzie tu czczenie ofiar katastrofy? Gdzie pamięć? Gdzie to »dobro«? W okrzykach »Sikorski won z Polski!«? To raczej festyn w remizie z kiepskimi konferansjerami, impreza w poetyce zapiewajłów pochodu pierwszomajowego (»Za nimi idą dumnie hutnicy! Podziękujmy głośno za ich trud!«) albo dożynek z PRL. Pokaz lizusostwa wobec »Jarosława Polskę zbaw« i Macierewicza” – pisze. Kumór jest jednak pewien, że Kaczyńskiemu nie uda się wiele zdziałać. „Na szczęście nie jest tak, że wrzask ostatecznie zwycięża. Że jak się powie »prawda« sto razy, to jest to prawda. A jak się powie sześć razy »haniebnie« (jak Jarosław Kaczyński), to jest haniebnie. Wrzask nie przyspieszy prawdy. Prawda może zwyciężyć właśnie w ciszy i skupieniu. Wymaga cierpliwości, a nie igrzysk dla partyjnego wodza” – kończy tekst, przypominając tym samym czytelnikom, że te uroczystości to był jedynie wiec poparcia dla Kaczyńskiego.Także posłowi Andrzejowi Halickiemu z PO nie podobała się kolejność, w jakiej wymienione zostały ofiary Smoleńska i rozliczanie rządu. – To niegodne, bo to jeszcze raz świadczy o nieuczciwym, niechrześcijańskim podejściu i to jeszcze w obliczu świąt Wielkiej Nocy. Z jednej strony była liturgia i wzniosłe słowa, a tuż obok stała szubienica i hasło „mordercy”, „zdrajcy” – powiedział.

Krzysztof Czabański nie zgadza się z propagandą, robiącą z uroczystości imprezę PiS. Mówi, że nieprzyjemnie zdziwiło go zachowanie niektórych publicystów, także tych przez niego cenionych, którzy ulegli propagandzie, że jest to święto PiS. – Jeżeli inne siły chcą zamieść sprawę pod dywan, a PiS zwraca uwagę na to, jak prowadzone jest śledztwo i domaga się prawdy, to co? PiS powinien się w rocznicę schować? Kaczyński ma udawać, że nie jest liderem opozycji, a jedynie bratem zmarłego prezydenta? Przecież on ocenia po prostu działania władz państwowych w tej sprawie – tłumaczy.

W podobnym duchu wypowiada się Bubula, która zaznacza, że nie traktuje stwierdzenia, że to uroczystości PiS. – Mamy prawo do czczenia pamięci tych, którzy zginęli, zwłaszcza w momencie, gdy inni tego nie robią. Myślę jednak, że większość tych ludzi przyszła na Krakowskie Przedmieście 10 kwietnia nie dlatego, że identyfikują się z partią polityczną, lecz z poczucia patriotycznego obowiązku – mówi.

Niezależa.pl

 

Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć:

 

Relacja wideo przygotowana przez Pana Zenona Nowaka