Gazeta Wyborcza: Głosowanie na PO to obciach?

Ostatni sondaż przeprowadzony przez Gazetę Wyborczą jasno pokazuje, że wśród mieszkańców Warszawy spada popularność i zaufanie do Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Odwrócił się, dotąd sprzyjający, trend sondażowy. Jak wynika z badań TNS dziś prawie dwie trzecie warszawiaków chce wziąć udział w referendum (41%. – zdecydowanie tak; 22% – raczej tak). Spośród nich 64% zapowiada głosowanie za odwołaniem H. Gronkiewicz – Waltz

Tymczasem, tuż po wygraniu II tury wyborów prezydenckich aż 70% warszawiaków doceniało sposób zarządzania miastem przez Prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz. Latem 2011 r., za „dobrego gospodarza” uznało ją 67% ankietowanych. W ocenie partyjnych analityków, elektorat miał docenić „ciągłość oraz stabilność władzy”, zaś główny atutem rządów Pani Prezydent były duże inwestycje.

Równie dobrze radziła sobie PO. Wygrała jesienne wybory parlamentarne, Donald Tusk ponownie stanął na czele rządu, zaś Warszawa była wiernym bastionem Platformy.  Jeszcze zimą 2013 r. wiceprzewodnicząca PO Hanna Gronkiewicz-Waltz typowana była na następczynię premiera Donalda Tuska. W przeprowadzanych wtedy wywiadach podkreślała jednak, że kariera rządowa jej nie interesuje. Pragnie dokończyć stołeczne inwestycje, pozyskać unijne dofinansowanie z nowej perspektywy budżetowej UE, a więc przedłużyć prezydencki mandat na trzecią kadencję. Podobne plany miała rządząca obecnie miastem Platforma Obywatelska.

 

Nastroje w stolicy zaczęły się pogarszać jesienią 2011 r. Prezydent Warszawy zanotowała wówczas pierwszy duży spadek notowań: z 67% (w czerwcu) do 55% (w listopadzie). Ratusz twierdził, że sondaż nie przedstawia prawdziwych nastrojów. Zaburzyły go uliczne starcia 11 listopada, gdy Marsz Niepodległości został zablokowany przez antyfaszystów. Pytani mieli być pod wrażeniem zajść, co wpłynęło na krytyczna ocenę rządzących. Pół roku później Hanna Gronkiewicz-Waltz powtórzyła wynik. W sondażowym odbiciu się nie pomógł sukces organizacyjny Euro2012.

Z badania sondażowego przeprowadzonego przez Gazetę Wyborczą wynika, że „ekipie rządzącej kończy się kredyt, który dostała po wyborach. Z wielomiesięcznym opóźnieniem elektorat rozlicza ekipę PO z zaniechań i wpadek: zamkniętego od roku tunelu Wisłostrady, przedłużającej się budowy II linii metra i utrąconego przez Krajową Izbę Odwoławczą przetargu na kontrakty dla firm wywożących śmieci. Ratusz zapewnia wprawdzie, że ma plan ratunkowy, ale sytuacja po 1 lipca, gdy zacznie obowiązywać nowe prawo śmieciowe, jest dla wielu niewiadomą. […] W dodatku ratusz, który mierzy się z kryzysem budżetowym otworzył nowe fronty: cięcia w transporcie publicznym, odebranie ulg 30 tys. pracownikom komunikacji i ich rodzinom, zapowiedź zwolnień personelu pomocniczego w oświacie…”

Nic więc dziwnego, że o zbiórce podpisów w sprawie referendum zrobiło się głośno w mediach. Krytyków Pani Prezydent wciąż przybywa. W ostatni piątek jako mieszkaniec Żoliborza dołączył do nich Premier Jarosław Kaczyński.

Traci Hanna Gronkiewicz-Waltz, traci także Platforma. Mimo zagrożenia utratą władzy w mieście, krajowi politycy włączają się w spór z obozem przeciwnym pani prezydent niezbyt często. Głos stołecznych krytyków PO brzmiał dotąd znacznie bardziej donośnie. Dopiero wczoraj głos zabrał premier. Mówił, że Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna zostać oceniona przez wyborców w wyborach w przyszłym roku. „Nie rekomenduję ani organizowania, ani uczestniczenia w referendum” – powiedział.

Widocznym jest, że politykom PO trudno jest bronić obecną Panią Prezydent oraz jej rządy. Sami dostrzegają, że jej osoba zmobilizowała warszawiaków jak nikt inny. Przed punktami, w których zbierane są podpisy ustawiają się kolejki, które świadczą o olbrzymiej skali niechęci i o mobilizacji do odzyskania miasta z rąk fatalnej władzy.  

Notatka na podstawie artykułu Gazety Wyborczej.

_____________________________________________________________________________

Głos w sprawie referendum oraz najniższego w historii poparcia
dla Prezydent Gronkiewicz-Waltz zabrali także warszawscy posłowie.

Małgorzata Gosiewska, warszawska posłanka PiS:

– Wynik sondażu absolutnie mnie nie dziwi. Ludzie powiedzieli w tym badaniu to, co od dawna słychać na warszawskiej ulicy, nastrój czujemy podczas zbierania podpisów w sprawie referendum. O ile kiedyś mieli dla nas przekaz „no dobrze, miasto jest rozkopane, trwa komunikacyjny paraliż i żyje się tu ciężko, ale władza inwestuje w przyszłość stolicy”, dziś mówią „już dosyć”.

Warszawa zasługuje na prezydenta, który będzie planował inwestycje z głową, nie będzie obawiał się konsultacji społecznych w trudnych tematach, a ta forma komunikacji, w naszej opinii jest fasadą. Nie trafia do mnie zarzut Platformy, że oficjalne włączenie się PiS w akcję zbierana podpisów to dowód na polityczne tło całego projektu. Właśnie by uniknąć tego typu oskarżeń, wstrzymywaliśmy się z decyzją. Jeśli politycy PO powołują się na taki argument, niech wyjdą na ulicę i porozmawiają z ludźmi, czy interesuje ich PiS, czy po prostu odwołanie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Prowadzimy naszą zbiórkę, ludzie podchodzą i wręcz wykrzykują „a ja już podpisałem!”, robią to z dumą. W Warszawie staje się wręcz obciachem przyznać, że głosowało się na Platformę Obywatelską.

Poseł Marcin Kierwiński, wiceprzewodniczący PO w Warszawie (w Radiu Zet):

– Wynik sondażu „Gazety” to czerwona lampka dla Platformy i sygnał, że trzeba wzmocnić działania tłumaczące mieszkańcom sukcesy Hanny Gronkiewicz-Waltz w ciągu ostatnich 6 lat. To również dowód na to, że propaganda środowisk dążących do referendum jest skuteczna. W obronę Gronkiewicz-Waltz powinna się zaangażować cała Platforma, bo prezydent Warszawy jest najważniejszym samorządowcem w kraju. Po tym, jak w walkę o jej odwołanie zaangażowały się wszystkie partie opozycyjne, widać, że jest to inicjatywa czysto polityczna.

Andrzej Halicki, poseł PO i szef mazowieckich struktur partii (w radiu Tok FM):

– W Warszawie nie stało się nic takiego, co uzasadniałoby taki spadek poparcia dla Hanny Gronkiewicz-Waltz. W kampanii wyborczej 2006 r. Platforma obiecywała dekadę rozwoju Warszawy, wydaliśmy książeczkę z planowanymi inwestycjami. Dzisiaj, po sześciu latach, 75, a może nawet 80 proc. z tych inwestycji jest już zrealizowanych. Na pewno jest problem z komunikacją, władze Warszawy powinny być bliżej mieszkańców. Owszem, było zamieszanie z przetargiem na śmieci. Ale osoba za to odpowiedzialna została zwolniona, a sprawą przetargu zajęła się pani prezydent i wszystko zmierza ku pomyślnemu rozwiązaniu.

Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka, przewodnicząca warszawskiej PO:

– Nie będę kryła, że sondaż nie jest dla nas radosny. W toczącej się debacie dotąd dominowały emocje. Mało było wymiany merytorycznych argumentów, co utrudniało Platformie przebicie się z oceną rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz, którą jako partia mamy. Dla pani prezydent był to także trudny czas pod względem medialnym. Była rozliczana praktycznie za wszystko. Teraz, gdy emocje nieco opadają, sądzę, że przychodzi czas na merytoryczny spór o rzeczy konkretne, a nie mówienie: „mnie się pani prezydent podoba, a mnie się nie podoba”. Politycy PiS i Ruchu Palikota głoszą otwarcie, że chodzi o wyrwanie serca Platformie Obywatelskiej, czyli twardą politykę. W Warszawie rozpoczęła się kampania wyborcza. W PO potrzebowaliśmy czasu na opracowanie strategii wobec nowej sytuacji. Zapewne wiele rzeczy można było zrobić lepiej, ale jako ekipa rządząca miastem zostaliśmy wyrwani z normalnego trybu pracy i wrzuceni w tryb kampanijny. Jesteśmy gotowi na odpowiedź i wszyscy niebawem taką dostaną.